Za oknem piękna jesienna pogoda ale ja jeszcze na moment przyniosę Was do wakacyjnych klimatów. Jako fanka owocowych i cytrusowych zapachów nie mogłam przejść obok peelingu AUNA obojętnie. Jaką radość sprawiła mi Wiola, założycielka sklepu Lost Alchemy, gdy ukryła go w czerwcowej edycji boxa Terra Botanica. Od razu po otworzeniu pudełka peeling powędrował ze mną do wanny i tak od wakacji go sobie dawkowałam.. aż do zeszłego piątku kiedy ostatecznie się skończył 🙊
Zapach peelingu po odkręceniu wieka jest po prostu CUDOWNY! Naprawdę można przenieść się na tropikalną wyspę. Konsystencja jest dość zbita ale z łatwością można wydobyć peeling ze szklanego słoiczka. Jeśli ktoś nie przepada za mocnymi zdzierakami to ten peeling będzie w sam raz dla Was. Drobinki cukru są bardzo drobno zmielone, trochę jak piasek, przez co świetnie sprawdzi się przy skórze wrażliwej i delikatnej. Mimo tego, że peeling jest delikatny to nie zabrakło mu skuteczności - usuwa martwy naskórek oraz dodatkowo pielęgnuje skórę poprzez zawartość masła mango, masła shea, oleju ze słodkich migdałów, awokado oraz oleju dzikiej róży.
Tak prezentuje się cały skład: Sucrose, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Persia Gratissima Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Mangifera Indica Seed Butter, Rosa Canina Seed Oil, Tocopherol Acetate, Parfum.
LINK DO SKLEPU
Cena: ok. 48zł/250 ml
Skóra po użyciu jest przyjemna w dotyku oraz otoczona zostaje delikatnym ochronnym filmem, który utrzymuje nawilżenie skóry. Skóra jest fajnie ożywiona i pobudzona. Trzeba przyznać, że używanie tego peelingu zapewniało prawdziwą ucztę dla zmysłów i ciała.
Są tu jeszcze jakieś fani mango? Mieliście okazje stosować ten peeling? (: